#homofobia #homofobiawszkole #przypadekniesadze #partone

Dodany przez: Przemek Staroń

Ostatnie wydarzenia, których kulminacją była reakcja na samobójstwo 14-letniego Dominika, wstrząsają. Mimo że jestem wielkim fanem słów, w tej chwili mi ich brak. Wiem jednak, że nie mogę pominąć tego milczeniem.

Dlatego pozwolę sobie na rzucenie pewnych narracyjnych slajdów (trochę jak w "Opowieści Księcia" z Sami-Wiecie-Której serii przygód Sami-Wiecie-Kogo).

 

3 lata temu prowadziłem na SWPS zajęcia specjalizacyjne poświęcone zagadnieniu tożsamości adolescentów - dla studentów IV i V roku psychologii oraz III roku tzw. psychologii dla magistrów. Powiedziałem w pewnym momencie, że w naszym kraju trudno jest rozmawiać o pewnych tematach, gdyż jesteśmy wysyceni kulturą katolicką, która nie dopuszcza w różnych aspektach danych nauki. Kilka studentek się oburzyło, a jedna z nich uznała, że obraziłem jej uczucia religijne, po czym się rozpłakała. Gdy ją poprosiłem po zajęciach do siebie, powiedziałem jej:

- Wie pani, że będzie miała pani pacjentów homoseksualnych. Co wtedy pani zrobi?

- Ja będę wybierała sobie pacjentów.

Po czym uznała, że może się spóźnić na kolejne zajęcia, bo SWPS je wyznaczył w niedzielę, a ona chciałaby uczestniczyć w Mszy świętej. Cała ta sytuacja dość mocno mnie zdumiała, ale w porę przypomniałem sobie moich znajomych po psychologii, których aktywność facebookowa ogranicza się do lajkowania atakujących mnie postów, wrzucania postów o miłości do Jezusa i w końcu do postowania o ideologii gender i homopropagandzie. 

 

3.5 rok temu skończyłem podyplomówkę z przygotowania do życia w rodzinie na UG. Dowiedziałem się na niej, że:

- Biedroń to zboczeniec (na zajęciach u ginekolożki Anieli Samoć);

- "jak ktoś za 100 lat znajdzie kości Grodzkiej, to nikt nie pomyśli, że są to kości kobiety, ale to już nie dziś, bo dewiacjami zajmiemy się jutro" (na zajęciach u seksuologa Roberta Pietrasa).

 

6 lat temu skończyłem psychologię na KUL-u. Podczas nich dowiedziałem się, że:

- o homoseksualistach nie będziemy mówić, bo rodziny homoseksualne to nie rodziny (na wykładach z psychologii rodziny u prof. Marii Braun-Gałkowskiej);

- homoseksualizm został wykreślony z listy zaburzeń psychicznych DSM przez nacisk lobby gejowskiego (nie pamiętam, na którym przedmiocie).

I tyle. Nie mówiono nam potem o gejach ani lesbijkach nigdy.

Przepraszam.

Z jednym wyjątkiem.

Na psychologii pastoralnej prowadzonej przez zakonnicę, s. dr Beatą Zarzycką.

Nie było tam żadnej indoktrynacji, jedynie analiza przypadku i wielostronne spojrzenie na homoseksualizm. Siostra pokazała nam nawet dane, z których wynikało, że osoby próbujące uleczyć się z homoseksualizmu cierpią na zaburzenia depresyjne.

 

***

Jako że jestem nauczycielem, pozwolę sobie zamiast wniosków zadać polecenia do domu:

1. Wyciągnij konsekwencje z faktu, że niektórzy studenci psychologii uważają homoseksualizm za chorobę.

2. Opisz skutki płynące z danych, że część ginekologów i seksuologów uważa homoseksualizm za zboczenie.

3. Oceń, jaki wpływ na postrzeganie homoseksualizmu mają wypowiedzi znanych profesorów psychologii.

4. Napisz opowiadanie, w którym lobby schizofreników naciska na Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, w wyniku czego schizofrenia przestaje być zaburzeniem, a ostatecznie zostaje wykreślona przez WHO z listy zaburzeń ICD.

5. Napisz wierszyk na cześć zakonnic, które mają tytuł doktora i rozumieją, co to znaczy uprawiać naukę.

6*. (na ocenę celującą) Ustosunkuj się do zdania przypisywanego Platonowi:

"Możemy wybaczyć dziecku, że boi się ciemności, ale prawdziwą tragedią jest, gdy człowiek dorosły boi się światła".

7. A dla satysfakcji własnej - zastanów się, czy przez lęk dorosłych przed światłem nie powiększa się lęk dzieci przed ciemnością.

 

(fot. http://pixgood.com)